W ostatnich miesiącach ciemne chmury wiszące od jakiegoś czasu nad libańską gospodarką wydają się coraz groźniejsze. Nie tylko odnotowano spadek rezerwy brutto banku centralnego i zaobserwowano niskie poziomy depozytów nierezydentów w brankach komercyjnych, ale także – w związku z naciskami różnych grup interesu - pojawiły się problemy z uchwaleniem budżetu na rok 2019 (co udało się ostatecznie dopiero pod koniec lipca). W związku z powyższym, Fitch Ratings obniżył rating państwa o dwa stopnie (do poziomu CCC -), a MFW przewiduje, że pod koniec 2019 r. w Libanie może pojawić się deficyt w wysokości 9,75% PKB. Działań naprawczych nie ułatwia walka, toczona między partnerami koalicyjnymi. Ostatni spór pomiędzy dwiema partiami druzów uniemożliwił rządowi zorganizowanie sesji przez dwa tygodnie na początku sierpnia, co doprowadziło do skutecznego zahamowania głębszych reform.

Konsekwencje

Wymienione powyżej wskaźniki są kluczowe dla Libanu i muszą być monitorowane, ponieważ doskonale odzwierciedlają one trudności, z jakimi zmaga się tamtejsza gospodarka. Podstawowym problemem jest fakt, iż ​​rząd nadal utrzymuje duży deficyt publiczny, który podniósł poziom długu publicznego (do poziomu ponad 150% PKB do końca 2018 r.). Ocenia się, że bez silnych i trwałych wysiłków konsolidacyjnych dług publiczny wzrośnie do poziomu trudnego do zrównoważenia. W budżecie na 2019 r. rząd Libanu po raz pierwszy oficjalnie zadeklarował chęć przeprowadzenia znaczących reform, jednak wszystko wskazuje na to, iż deficyty nadal pozostaną duże. Ponadto, wyraźne deficyty publiczne i znaczące potrzeby importowe kraju doprowadziły do ​​dużych braków na rachunku bieżącym. Dotychczas państwo finansowało je poprzez przyciąganie depozytów nierezydentów z libańskiej diaspory, mieszkających za granicą, a także zaciągając pożyczki za granicą i zachęcając banki libańskie do repatriacji funduszy. To wyjaśnia, dlaczego depozyty nierezydentów w bankach komercyjnych są ważnym wskaźnikiem, na który należy zwrócić uwagę, analizując sytuację na tym rynku - są one po prostu najważniejszym kołem ratunkowym, za pomocą którego udaje się finansować gospodarkę.

W styczniu 2019 r. narastanie zadłużenia - w połączeniu z impasem politycznym i brakiem reform - sprawiły, iż inwestorzy zaczęli obawiać się wybuchu paniki na rynku obligacji. Ciśnienie spadło dopiero w momencie utworzenia nowego rządu, który obiecał podjęcie odważnych działań konsolidacyjnych i pozyskanie wsparcia finansowego ze strony państw Zatoki Perskiej. Obecnie mamy do czynienia z podobną sytuacją, ponieważ rentowność obligacji wzrosła do najwyższego poziomu od ponad dekady.

Jak już wspomniano, dla Libanu kluczowe jest utrzymywanie stałego napływu depozytów nierezydentów (lub przynajmniej uniknięcie ich odpływu), a tym samym powstrzymanie kryzysu zaufania w sektorze bankowym. Ponieważ libańskie banki są monitorowane przez państwo, oznacza to, że w teorii oceny zdolności rządu do spłaty powinny być pozytywne. Mimo to, właśnie ta zdolność znalazła się obecnie pod wyraźną presją. Na szczęście dla Libanu, istniejący pakiet ratunkowy jest postrzegany jako wentyl bezpieczeństwa, który może zapewnić konieczne wsparcie. W kwietniu 2018 r. państwa zachodnie zgodziły się przyznać Libanowi ok. 10 mld USD pożyczek koncesyjnych i 0,8 mld USD dotacji. To jednak, czy fundusze te wystarczą, wcale nie jest oczywiste. Po pierwsze, środki te nie zostaną uwolnione, dopóki rząd Libanu nie przeprowadzi znaczących reform. Nie jest też powiedziane, że reformy, przewidziane w budżecie na 2019 r. będą postrzegane jako wystarczające. Po drugie, chociaż wielkość pakietu pomocy jest duża w wartości bezwzględnej, jest stosunkowo niewielka, jeśli wziąć pod uwagę okres, w którym zostanie ona wydana (12 lat), wielkość libańskiej gospodarki oraz potrzeby w zakresie refinansowania brutto. Wielce prawdopodobnie zatem, iż konieczne będą dodatkowe pakiety ratunkowe. W tym przypadku kraje Zatoki Perskiej mogą odegrać ważną rolę, jednak (biorąc pod uwagę silną rolę, jaką Hezbollah odgrywa obecnie w rządzie) uzyskanie dodatkowych funduszy pomocowych od Arabii Saudyjskiej i Zjednoczonych Emiratów Arabskich prawdopodobnie nie będzie zadaniem łatwym.

W styczniu 2019 r. Credendo obniżyło już średniookresową kategorię ryzyka politycznego Libanu do kategorii 7, a obecnie analitycy pochylają się nad krótkoterminową klasyfikacją ryzyka politycznego. Aktualnie znajduje się ona w kategorii 5, jednak niewykluczona jest rychła obniżka ratingu. Powodów do niepokoju jest kilka: po pierwsze - spadek rezerw walutowych brutto (choć w tym momencie pozostają one nadal duże). Po drugie – martwi brak przejrzystości bilansu banku centralnego, który - choć w coraz większym stopniu zaciąga zobowiązania w walutach obcych - nie publikuje wymaganych danych o ich wielkości i strukturze terminowej. Po trzecie – analitycy dostrzegają trudności dotyczące refinansowania zarówno sektora państwowego, jak i libańskiego sektora bankowego, a dodatkowo także narastanie krótkoterminowego zadłużenia zagranicznego.

Analyst: Jan-Pieter Laleman – jp.laleman@credendo.com