Zdarzenie

21 listopada 93-letni prezydent Mugabe ostatecznie opuścił urząd po 37 latach rządów autorytarnych, żegnany masowymi uroczystościami publicznymi. Jego przymusowe odejcie, które jednak odbyło się bez użycia przemocy, nastąpiło po zwolnieniu wiceprezydenta Emmersona Mnangagwy na początku tego miesiąca oraz zamiarach przejęcia prezydencji przez męża Grace Mugabe. Ewidentnie przeceniła swoje wpływy, nie dostrzegając, jak pogardzana jest w kręgach rządzącej partii Zanu-PF i armii. Wojska interweniowały, a oddziały pancerne zostały przetransportowane do Harare 14 listopada, aby przywrócić Mnangagwę i jednocześnie zakończyć erę jednego z najbardziej znanych "dożywotnich prezydentów" Afryki. 75-letni Mnangagwa, który służył pod rządami Mugabe jako minister bezpieczeństwa narodowego i wymiaru sprawiedliwości, jest również znany jako "krokodyl", którego obawiano się w związku z dokonywaniem straszliwych represji i prześladowań opozycji. Został zaprzysiężony 24 listopada jako tymczasowy prezydent Zimbabwe i zadeklarował walkę z korupcją, ochronę inwestycji zagranicznych i odbudowę gospodarki. Nadchodzące lata pokażą, czy obietnice te okażą się płonne, czy też faktycznie doczekają się realizacji.  

Wpływ na ocenę ryzyka dla kraju

Nieudolność Mugabe i rujnujący dla kraju sposób sprawowania przezeń władzy spowodowały załamanie gospodarki i zubożenie mieszkańców tego, niegdyś najlepiej prosperującego, kraju Afryki. Po tym, jak skandale korupcyjne w latach 90. spowodowały wielkie dziury w budżecie, MFW zdecydował się wycofać wszelkie wsparcie. Na przełomie wieków Mugabe rozpoczął nierozważną kampanię przejmowania ziemi ("ustawa o indygenizacji") i w zawrotnym tempie zaczął konfiskować tereny bez jakiejkolwiek rekompensaty. W rezultacie PKB Zimbabwe zaczęło spadać, podczas gdy dochody rządowe i eksportowe załamały się (od tamtej pory nie odzyskując równowagi). W tym samym czasie gwałtowny ucisk i bieda doprowadziły dużą część ludności do śmierci. Ponieważ rządowi zabrakło pieniędzy, zaczął je po prostu drukować, co doprowadziło do hiperinflacji, trwającej do 2009 roku (kiedy to dolar stał się środkiem płatniczym). Dziś Zimbabwe jest bankrutem, a dotkliwe niedobory gotówkowe - częściowo wynikające z niskich zysków z handlu - paraliżują gospodarkę opartą na dolarze. Kraj potrzebuje MFW, Banku Światowego i wierzycieli w celu umożliwienia restrukturyzacji zadłużenia i udzielenia nowych pożyczek. Jednak pomoc ta będzie ściśle uzależniona od reform politycznych i legalnie przeprowadzonych, wolnych wyborów, na co Mugabe nigdy się nie zgodził. Zorganizowanie wyborów w 2018 r. będzie zatem najważniejszym priorytetem dla nowego rządu. Credendo skrajnie negatywnie ocenia sytuację w Zimbabwe, a perspektywy mogą ulec poprawie tylko wtedy, gdy dojdzie do legalnej elekcji, gdy ogromne, zaległe długi (około 9 miliardów dolarów) zaczną być spłacane, a szkodliwa dla potencjalnych inwestorów "ustawa o indygenizacji" zostanie uchylona.

Analityk: Louise Van Cauwenbergh, l.vancauwenbergh@credendo.com